…a to dlatego, że jakiś skur… włamał mi się do biura i ukradł mojego MacBooka. Co za tym idzie, musiałem wrócić na komputer z Windowsem. Przeżycie nader traumatyczne, ale jakoś daję radę. Z racji na dosyć duże zmiany życiowe, które szykują się w ciągu najbliższych 2 miesięcy postanowiłem nie zaopatrywać się w nowego Maca w .pl bo będę miał okazję kupić go gdzieś indziej za oczywiście dużo niższe pieniądze.
Oczywiście wiemy, że się da. Nie każdy BIOS na to pozwala, a w szczególności starsze komputery na pewno nie mają opcji bootowania z USB. Ale jest na to lekarstwo. Wystarczy nagrać sobie mini dystrybucję linuxa PLoP, która zabootujemy np. z CD a potem wybierzemy inne urządzanie z którego chcemy dokonać bootowania.
Jakiś czas temu pojawił się Chrome – baaardzo długo nie było w ogóle wersji na Maca ale w końcu Google się złamał i wypuścił wersję dla Maca z działającymi rozszerzeniami. Przyznam się szczerze, że używałem bety bez rozszerzeń – faktycznie działa szybko, może nawet szybciej niż Safarka, ale… no póki co jeszcze niestabilnie. Parę zwisów, nie wszystko renderuje się tak jak powinno. Zobaczymy jak będzie teraz z wersją wspierającą AdBlocka bo to jedyne i niezbędne rozszerzenie jakiego używam na zawsze.
Czytaj więcej »
Od dawien dawna wiadomo, że internet należy do Googli. Jedni kochają, inni nienawidzą jak to bywa w przypadku każdego monopolisty. Ja tam Google lubię, ale od jakiegoś czasu ich narzędzia odrobinę tracą na użyteczności. Tak jest właśnie w przypadku Google Analytics – jest tam tak dużo funkcji, że nie do końca wiem co pokazuje danych wykres, a analiza informacji przestaje być prosta. Poza tym w grę wchodzi również globalna rola wielkiego brata, który ma moją pocztę, widzi co szukam, jakie strony oglądam no i jeszcze chce wiedzieć kto ogląda moją stronę… na szczęście są alternatywy…
Nazwa niby wszystkim dobrze znana, nie każdy do końca wie “co one robią”, ale na wszystkich serwisach newsowych pojawiła się informacja, że google uruchomiło publiczne DNSy. W trzech słowach DNSy, to takie komputery które zamieniają nazwę domenową (czyli np. jasinski.us) na adres IP serwera na którym się strona znajduje. Dla bardziej dociekliwych polecam lekturę o DNSach na Wikipedii. Reguła jest prosta – każdy korzysta z jakiegoś serwera DNS, chociaż pewnie o tym nie wie. Zasadniczo nie musi, gdyż każdy dostawca ma swoje DNSy które umożliwiają korzystanie z internetu. Pytanie więc jest następujące – czy warto kombinować ?

Ostatnie komentarze