mar 13 2009
Moje irytacje część 2
Internet jest wspaniałym źródłem informacji, a przynajmniej kiedyś był. Dzisiaj jeżeli chcemy kupić jakiś towar, to oczywiście najpierw szukamy informacji o nim. Jedyną informację jaką możemy znaleźć na pewno to CENA. No i o ile konkurencja ma taniej/drożej dany produkt. Poza tym odrobina informacji na stronie producenta (o ile taki postarał się o porządną stronę internetową). Wiadomo, że nie napisze on nic złego na temat swojego produktu. Szukać więc możemy w innych miejscach, tylko pierwsze 50 wyników zawiera właśnie sklepy i nieszczęsne porównywarki, które darzę szczerą pogardą. Naprawdę jestem w stanie znaleźć samodzielnie i sklep. Poza tym jeżeli ktoś jedzie na niskiej marży to mam gwarancje, że nie będzie miał ochoty ani mnie specjalnie dobrze uobsłużyć (za takie pieniądze?) ani szybko zrealizować mojej reklamacji.



Jako wielbiciel oprogramowania Apple, oczywiście zabrałem sie za instalację najnowszej publicznej bety Safari… Niestety na moim MacBooku za cholere nie chciało to działać – kompletny crash i koniec. No jak to być może, skoro poprzednia Beta (nie publiczna) działała bez żadnych problemów. Po chwili googlowania znalazłem lekarstwo i przyczynę moich problemów, których sprawcą był
Ostatnie komentarze