Od dawien dawna wiadomo, że internet należy do Googli. Jedni kochają, inni nienawidzą jak to bywa w przypadku każdego monopolisty. Ja tam Google lubię, ale od jakiegoś czasu ich narzędzia odrobinę tracą na użyteczności. Tak jest właśnie w przypadku Google Analytics – jest tam tak dużo funkcji, że nie do końca wiem co pokazuje danych wykres, a analiza informacji przestaje być prosta. Poza tym w grę wchodzi również globalna rola wielkiego brata, który ma moją pocztę, widzi co szukam, jakie strony oglądam no i jeszcze chce wiedzieć kto ogląda moją stronę… na szczęście są alternatywy…
Nazwa niby wszystkim dobrze znana, nie każdy do końca wie “co one robią”, ale na wszystkich serwisach newsowych pojawiła się informacja, że google uruchomiło publiczne DNSy. W trzech słowach DNSy, to takie komputery które zamieniają nazwę domenową (czyli np. jasinski.us) na adres IP serwera na którym się strona znajduje. Dla bardziej dociekliwych polecam lekturę o DNSach na Wikipedii. Reguła jest prosta – każdy korzysta z jakiegoś serwera DNS, chociaż pewnie o tym nie wie. Zasadniczo nie musi, gdyż każdy dostawca ma swoje DNSy które umożliwiają korzystanie z internetu. Pytanie więc jest następujące – czy warto kombinować ?
Z racji nadmiaru pracy i niedomiaru czasu który mogę spędzić w biurze, pojawiła się potrzeba odpalenia zestawu opisanego w tytule postu. Wcześniej korzystałem z MAMPa, ale tym razem postanowiłem wykorzystać dobrodziejstwa Snow Leoparda. Okazuje się, że Apache jest standardowo zainstalowany w systemie – trzeba go jedynie lekko skonfigurować żeby pracował tak jak chcemy. Do dzieła…
Zasadniczo na większości serwerów, które sa moje używam jakże szlachetnego DirectAdmina, który odpowiednio kosztuje ale problemów z nim praktycznie żadnych nie ma. Support jest dobry, sam produkt też niczego sobie.
Czasami jednak zachodzi potrzeba skorzystania z czegoś darmowego, ze względu na tzw. cięcie kosztów.
Przez ponad miesiąc testowałem ispCP, który poza bardzo przywoitym designem niestety nie posiada wiele pozytywnych cech.
Ostatnio ciągle brakuje mi na wszystko czasu, co za tym idzie wpisów na blogu też nie ma za wiele. Postanowiłem w ramach relaksu ponarzekać trochę na oprogramowanie, właśnie to internetowe.

Ostatnie komentarze