sty 23 2009
pfSense kilka smutnych wniosków
Wczoraj spędziłem około 6 godzin na konfiguracji pfSense, więc czas napisać krótkie podsumowanie. Okazuje się, że mój wybór nie był specjalnie trafiony
Wydawało mi się, że wybierając rozwiązanie pośrednie pomiędzy m0n0wallem, które niestety znam tylko z opowieści (nikt nie narzeka) a czymś takim jak Untangle (też nieznany z praktyki) trafię idealnie w swoje potrzeby. Niestety… zawiodłem się. Instalacja przebiegła bez większych problemów (no może poza automatycznym rozpoznawaniem interfaców, interface jest wprawdzie rozpoznawany, ale wkładanie i wyjmowanie wtyczek jest bez sensu. Za to interface samego system jest bardzo czytelny, można sobie nawet zmieniać skórki, ale… nie jest intuicyjny. Pozycji w menu jest po prostu za dużo, większość z nich nie będzie wykorzystywana, a nie można ich wyłączyć ani pogrupować. Nawigacja jest upierdliwa, bo albo korzystamy z menu rozwijanego (co przy wolnych polaczeniach, slabych VPNach potrafi wku…) albo pełne menu które powoduje, że strona ma kilometr.




Ostatnie komentarze